niedziela, 26 kwietnia 2015

Dziwne przyzwyczajenia seniora z Alzheimerem, czyli co mnie nadal dziwi...

Dziś przychodzę szczególnie zainspirowana moją wspomnianą już babcią, z którą mam okazję spędzać dziś czas.To taki mój osobisty, swobodny i z życia wzięty post - może podobne sytuacje zdarzają się w waszej opiekuńczej historii :)

Moja kochana Podopieczna śpi, a ja mam okazję podzielić się moją refleksją nad "udziwnieniami" i zachowaniami, które w pewnym sensie rozumiem, ale nadal mnie dziwią i zastanawia mnie, co wówczas myśli osoba chora i jakie są ku temu przesłanki.
Zapewne każda z osób, która opiekuje się kimś ma takie swoje spojrzenie na dziwne/ zaskakujące sytuacje, które może zaobserwować. Jest oczywiście dużo przyzwyczajań, które są nietypowe, ale łatwiej je wytłumaczyć np. brakiem poczucia czasu, niemożnością powiązania faktów itp, ale to mnie nadaj dziwi...

środa, 22 kwietnia 2015

Jak ubierać chorego w dzień - piżama czy ubranie dzienne?

Dziś posłużę się fragmentem maila od jednej z osób czytających za jej zgodą. Zawsze odpisuję indywidualnie, ale chciałabym tez na forum poruszyć ten temat bo pojawia się częściej. Zapraszam wszystkich do komentowania i do pisania do mnie za pomocą komunikatora na głównej stronie.
Pytanie:
Piszę do Pani z prośbą o poradę, bo nie wiemy z rodziną i mamy różne zdania na temat tego czy jest sens przebierać mamę na dzień z koszuli nocnej jak i tak większość czasu jest w łóżku i tylko na wózek ją sadzamy na jedzenie.(...) Chodzi o to żeby dla mamy było dobrze.
To pytanie rodzi się często, kiedy rozpoczynamy opiekę nad osobami spoza rodziny i ustalamy plan opieki, a także kiedy sami nie jesteśmy pewni do będzie dobre dla osoby chorej.

sobota, 28 marca 2015

Wizyta u specjalisty - zabierz listę leków!

Wizyta u specjalistów to niemal rutyna u osób starszych. Wizyty można roboczo podzielić na te konieczne, te zapobiegawcze i "wycieczkowe". Nie oburzajcie się Państwo tym określeniem wycieczkowych, ale zapewne każdy z nas opiekunów zawodowych miał przynajmniej jednego podopiecznego, który regularnie wybierał się do lekarza, niekoniecznie mając ku temu wyraźną konieczność zdrowotną.

Istotą samego postu nie jest powód wizyty, ale to na co zwrócić uwagę, kiedy specjalistów, wspierających naszych seniorów jest wielu. Zazwyczaj to kardiolog, neurolog, okulista, reumatolog, geriatra, psychiatra, laryngolog i wielu innych...

niedziela, 8 marca 2015

Czy mówić choremu prawdę? Oszustwo czy etyczne zachowanie....

Bardzo mi miło, że otrzymuję od Państwa takie wiadomości i zachęcam do pisania do mnie oraz do komentowania treści pod poszczególnymi postami. Dzisiejszy post będzie odpowiedzią na wiadomość, którą otrzymałam od jednej z czytelniczek i za jej zgodą publikuję tutaj.

Treść wiadomości:
Dużo pani Pisze o sposobach na opiekę nad osobą z Alzheimerem, a czy nie uważa Pani, że większość z nich to oszukiwanie tych starszych osób. Ja wiem, że te sposoby mogą działać, ale czasem nie mam sumienia oszukiwać i okłamywać mojego taty, który całe życie nas uczył, że trzeba mówić prawdę i żyć zgodnie z sumieniem. To są drobiazgi, ale nawet jak chowam mu leki w jedzenie i mówię, że nie musi ich brać to przecież go oszukuje, to nie jest etyczne! Co Pani o tym myśli?

Jestem mgr filozofii, ale w żadnym razie nie mam monopolu na wiedzę z zakresu etyki, odwołam się jednak do mojej obecnej wiedzy i własnego widzenia tej sytuacji.

W moim rozumieniu istotą jest intencja, którą jest ochrona naszej bliskiej osoby przez niepotrzebnym cierpieniem, stresem, chęć niesienia pomocy w sytuacji trudnej.

Istnieje ogólna zasada, że każdy ma prawo do prawdy, w tym osoba chora, ma prawo wiedzieć jaki jest jej stan. Pytanie tylko czy nasz chory zdaje sobie z tego sprawę, czy sam może decydować o sobie. Jeśli nie, to my mu w tym pomagamy i to my decydujemy o sposobie postępowania wobec tej osoby, określamy, co jest dla niej dobre. Tak ważna jest intencja w przypadku tego, kiedy mamy dylemat czy jest  kłamstwem to, co kierujemy do naszego chorego.

Założyć można, że opiekun, który chowa choremu tabletkę w posiłek, żeby ją zjadł ma dobre intencje. Podobnie jest w przypadku, kiedy stosujemy wszelkie inne sposoby odwrócenia uwagi chorego w ataku agresji, nie przekazujemy informacji wprost i nawet jeśli mówimy coś co formalnie nie jest prawdą, a robimy to w dobrej intencji, uważam, jest to usprawiedliwione.

Jest taki sztandarowy przykład dotyczący Żydów i Hitlerowców, pokazujący czym jest ta kwestia intencji. Przetrzymujemy w piwnicy Żydów, przychodzą Hitlerowcy i pytają czy u nas w domu ukrywamy Żydów. My jako ludzie myślący, domyślamy się, że nie przyszli się z nimi spotkać towarzysko, tylko są zagrożeniem dla Żydów i mówimy, że nie mam ich u nas.

Pytanie: zrobiliśmy dobrze czy źle, etycznie czy nie? Z punktu widzenia formalnego mówiąc, że ich nie ma kłamaliśmy, ale z punktu widzenia naszej intencji postąpiliśmy dobrze chcąc  ocalić życie tym ludziom.

W moim rozumieniu sytuacja jest podobna. Może nie aż tak dramatyczna, ale zasada jest analogiczna.

Oczywiście może się ktoś oburzyć w tym momencie i powiedzieć, że kłamstwo to kłamstwo i nie można podchodzić do niego relatywnie, pytanie tylko jak w takiej sytuacji, w takim rozumieniu balansować na granicy dwóch światów -  świata realnego i świata osoby z zaawansowaną chorobą, nie zawsze mającą kontakt z rzeczywistością lub chcąc ochronić osobę chorą przed dodatkowym stresem.

Pani z wiadomości podała przykład leków, ale każda osoba, która pracuje z chorymi, zwłaszcza z tymi z poza rodziny, balansuje na granicy etyki, a sytuacji, w których nie chcemy szkodzić choremu i nie mówimy wprost prawdy, jest wiele.


Przykłady:

Sytuacja 1:

Do chorego w ciężkim stanie, u kresu życia, nie przyjeżdża syn, nie kontaktuje się. Chory prosi nas o telefon do syna i spotkanie. Dzwonimy i dowiadujemy się, że syn nie chce się widzieć z ojcem, bo ma żal do niego o różne sytuacje, które miały w życiu miejsce, ojciec nie interesował się nim latami, znęcał nad rodziną i teraz dopiero w chorobie chce się spotkać. Syn nie wybaczył ojcu krzywd, które zaznał on, matka i rodzina. Nie jest gotowy się spotkać.
Co powiemy pacjentowi?

"Syn wie o pana chorobie, poinformowałam go, ma do pana numer telefonu, wie gdzie pan mieszka i kiedy będzie na to gotowy skontaktuje się z panem."

czy

"Dowiedziałam się od syna, że się pan znęcał nad rodziną i syn nie chce pana widzieć i nie obchodzi go czy pan choruje i nie ma zamiaru tu przychodzić i nie życzy sobie wydzwaniania do niego"?

Sytuacja 2:

Chory onkologicznie, ma przerzuty, przebywa w domu pod opieką paliatywną. Nie ma już możliwości leczenia chorego i pozostaje tylko niwelowanie bólu i łagodzenie innych dolegliwości związanych z nowotworem. Rokowania są bardzo niepomyślne. Chory otrzymał zioła od bliskiej osoby i wierzy, że po nich jego stan się poprawia i jeszcze wyzdrowieje. Mówi nam: "Mówili mi, że nie ma już żadnych możliwości pomocy, żebym wyzdrowiał, a widzi pani, od kilku dni piję zioła, czuję się lepiej. Poprawia się. Też to pani widzi?"
Co powiemy pacjentowi?

"Na każdego zioła działają inaczej, mi trudno to zauważyć tak z zewnątrz, ale cieszę się, ze pan się po nich czuje lepiej, to najważniejsze"

czy

"To nie zioła tylko te leki, które pan dostaje sprawiają, że stan jest stabilny. Medycyna jest bezradna, więc tym bardziej zioła panu nie pomogą. Może pan je pić, ale wiadomo, że jak jest pan pod opieką paliatywną to pan z tego nie wyjdzie".


Jedna sytuacja i dwie możliwości. Takich sytuacji jest bardzo wiele w życiu opiekunów i należy sobie zadać pytanie co chcę osiągnąć tym co powiem lub zrobię i zadecydować czy to jest słuszne. Ważne jest to by brać odpowiedzialność za swoje słowa i czyny, to znaczy brać odpowiedzialność na siebie za skutki swoich słów i działań i nie bać się podejmować decyzji. W dynamicznej pracy z pacjentem nie zawsze mamy czas na zastanowienie się nad tym co etyka jako nauka na ten temat mówi, ale mamy jako ludzie umiejętność rozróżniania dobra i zła.

wtorek, 24 lutego 2015

Wszystko przemija... trochę prywatnych emocji dotyczących choroby Alzheimera

Opieka nad osobą z Alzheimerem i posiadanie więzi z taką osobą jest trochę jak mój blog - dużo spraw technicznych, a mało miejsca na refleksje i emocje. W toku opieki wciąż coś jest trudne, coś denerwuje, coś męczy, a przy tym nie widać szans na poprawę. To frustruje. Życie z osobą z chorobą Alzheimera jest trochę jak roller coaster (szybka kolejka w wesołym miasteczku) - gwarantuje ekstremalne doznania na wielu poziomach, a kiedy usiądzie się na chwile, w ciszy spokoju, dochodzi do nas, że w gruncie rzeczy to bardzo przykre... To świadomość przemijania, nieuchronności końca i  bezradności. Patrząc na każdą starszą osobę możemy widzieć przemijanie, uciekający czas, ale w chorobie Alzheimera jest to szczególnie widoczne, bo niemal każdy dzień przynosi coś co mija bezpowrotnie.

piątek, 13 lutego 2015

Zatrucie tlenkiem węgla

Warto zwrócić uwagę na problem, jakim jest zatrucie tlenkiem węgla - o czym w ostatnim czasie niestety często słychać w mediach. Ważne, by opiekunowie osób chorych zadbali o swoich bliskich i podopiecznych, zapewniając im możliwie najlepszą ochronę przed zatruciem tlenkiem węgla, jeśli osoba mieszka w mieszkaniu/ domu, w którym są piece czy junkersy.

W kamienicach i starszym budownictwie, nadal niejednokrotnie stosowane jest ogrzewania piecowe. Jest ono nie tylko niekomfortowe ze względu na konieczność przynoszenia opału, ale także ze względu na możliwość zatrucie tlenkiem węgla (potocznie zwane zaczadzeniem).
Główną przyczyną zatruć czadem jest niedostosowania systemu  wentylacji do szczelności stosowanych okien i drzwi. Zbyt szczelnie zamknięte okna w pomieszczeniach, w którym następuje spalanie może prowadzić do dostawania się tlenku węgla w dużych ilościach do pomieszczeń, w których przebywa osoba starsza. Wypadki zdarzają się także z powodu braku konserwacji urządzeń, przerabiania kominów na własną rękę, a także nieszczelności z powodu wykruszeń starych materiałów.

Brak przewiewu spowodowany jest także częstym u osób starszych zwyczajem zaklejania kratek wentylacyjnych i nieotwieraniem okiem, w obawie przez przeziębieniem.
Pamiętajmy, nie zaklejajmy kratek wentylacyjnych ani okien!

Osoby starsze często skarżą się, że z kratek wentylacyjnych wieje i proszą o zasłanianie ich gazetami, szmatkami itp. Wentylacja, która znajduje się w domach, jest potrzebna, a nieprawidłowo eksploatowana może prowadzić do tragedii, gdy tlenek węgla pojawi się w mieszkaniu.

wtorek, 6 stycznia 2015

Domowe metody leczenia - niebezpieczeństwa domowych "eksperymentów"

Ten post chciałabym poświęcić tematowi domowych metod leczenia i pielęgnacji, z którymi spotkałam się w toku swojej pracy i zwrócić uwagę na pewne niebezpieczeństwa związane z tymi metodami. 

Posłużę się przykładami z mojej pracy, nie chciałabym natomiast, aby odebrali to Państwo jako krytykę rodzin, z którymi pracowałam, a jako zwykły przykład ku przestrodze.

Rozumiem doskonale to, że niemal każdy z nas próbuje sam radzić sobie z dolegliwościami wykorzystując domowe sposoby i dopiero kiedy one zawiodą, udaje się do lekarza. Często za takim samoleczeniem przemawia również fakt, że są to tańsze metody niż medykamenty, co jest nie bez znaczenia dla wielu rodzin obciążonych wydatkami. Herbatka z cytrynką i czosnek to nic złego, kiedy jesteśmy przeziębieni, ale są inne metody, które nie są już tak bezpieczne i z pewnością nie tak zdrowe, jak mogłoby się wydawać.